Opublikowano 8 kwietnia 2015

18 marca na wniosek radnych PiS odbyła się nadzwyczajna sesja Rady Miasta Gdańska, na której rozpatrywano sprawę ewentualnego ustąpienia z urzędu prezydenta miasta Pawła Adamowicza, któremu 9 marca Prokuratura Apelacyjna w Poznaniu postawiła aż 6 zarzutów z art. 233, par. 1 i 6 kk (zeznanie nieprawdy i zatajenie prawdy – przyp. red.).

Paweł Adamowicz

Paweł Adamowicz

Jednak, jak było do przewidzenia, na bardzo gorącej środowej sesji, radni z Platformy Obywatelskiej posiadający zdecydowaną przewagę głosów w RM (22 – PO, 12 PiS), postanowili o tym, aby ich partyjny kolega Paweł A. pozostał na swoim stanowisku. Podejrzany prezydent po raz kolejny mówił o błędach jakie popełnił informując o swoim majątku i skrytykował działania opozycyjnych radnych. W tym kontekście warto przypomnieć, że nieumieszczenie w sprawozdaniu majątkowym zegarka kosztowało ministra Sławomira Nowaka karierę polityczną. Dlaczego więc Paweł A. miałby być traktowany ze szczególną pobłażliwością, gdy zataił majątek o wartości łącznie około 800 tys. zł.

Na wychodzącego Pawła A. czekała grupa Gdańszczan, którzy wykrzykiwali w jego stronę: „zrezygnuj, skandal, kłamca”. Mieszkańcy reagowali w ten sposób na zachowanie prezydenta po przedstawieniu mu zarzutów. Aby utorować drogę swojemu pryncypałowi musieli interweniować strażnicy miejscy. Wśród niezadowolonych manifestantów nie zabrakło działaczy Ligi Obrony Suwerenności, którzy pikietowali przed budynkiem Rady Miasta i rozdawali uczestnikom protestu ulotki opisujące występki miejskiego dygnitarza.

Postępowanie rajców miejskich wywodzących się z PO i samego Adamowicza, który kurczowo trzyma się swojego stołka, wystawia im jak najgorsze świadectwo i naraża na szwank dobre imię naszego miasta. Zwłaszcza, że wyszły na jaw nowe kompromitujące go fakty. Mianowicie Paweł Adamowicz, który tak często rozprawiał o wysokich standardach obowiązujących w jego działaniu, udał się na konwencję wyborczą Bronisława Komorowskiego na koszt mieszkańców Gdańska. Wyjazd został opłacony z budżetu miasta. Samolot w obie strony kosztował 862,18 zł., hotel 511,70 zł, razem daje to więc 1373,88 zł. To wielki wstyd i hańba. Dlatego należy postawić pytanie: kiedy w końcu zachłanność i pycha, która kroczy przed upadkiem, doprowadzą do bankructwa obecną klikę rządzących partyjniaków z PO?

Gdańszczanin